Przejdź do głównej treści
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Opalenizna blednie, przebarwienia zostają. Jak wyrównać koloryt skóry?

Opalenizna blednie, przebarwienia zostają. Jak wyrównać koloryt skóry?

Każdego października w gabinecie powtarza się ta sama historia. Klientka siada w fotelu,
przysuwa się do lustra w świetle lampy i pokazuje palcem policzek.


„Pani Magdo, latem nic nie było. Opalenizna była równa, skóra wyglądała pięknie. Skąd one
się wzięły teraz?”


Zawsze odpowiadam tak samo:


„One nie wzięły się teraz. One powstawały całe lato.”


To jedno zdanie często zmienia sposób, w jaki patrzymy na swoją skórę. Przebarwienia, które już na
niej były, pod wpływem słońca mogą ciemnieć i stawać się bardziej widoczne. To nie znaczy, że skóra
„zwariowała”. W pewnym sensie pokazuje nam “rachunek” za słoneczne dni. A ten rachunek można
stopniowo spłacać, jeśli wiemy, jak zadbać o skórę.


Co tak naprawdę dzieje się w skórze latem?

W naszej skórze pracują komórki zwane melanocytami. Kiedy dociera do nich
promieniowanie UV , zaczynają produkować melaninę, czyli brązowy barwnik, który ma
chronić skórę przed uszkodzeniem. W idealnym świecie melanina rozkłada się równomiernie i daje
nam ładną, złocistą opaleniznę. W rzeczywistości w niektórych miejscach melanocyty pracują
nadgorliwie. Tworzą skupiska barwnika, które przez kilka tygodni wędrują ku powierzchni naskórka.
Latem tego nie widzimy, bo cała skóra jest ciemniejsza. Jesienią opalenizna blednie, a skupiska
zostają. I nagle w lustrze widzimy coś, czego „wczoraj nie było”.



Nie każda plama to ta sama plama

To bardzo ważne, bo od rodzaju przebarwienia zależy, jak szybko i jak skutecznie możemy
działać. W gabinecie najczęściej zauważam:


• przebarwienia posłoneczne, czyli drobne plamki na policzkach, nosie i czole, typowe
właśnie po lecie,
• przebarwienia pozapalne, ślady po wypryskach lub podrażnieniach, które zostają na
długo po tym, jak stan zapalny minął,
• przebarwienia hormonalne, większe, symetryczne plamy na czole, nad wargą lub na
policzkach, często nasilające się latem,
• plamy związane z wiekiem, pojawiające się z czasem w miejscach najbardziej
narażonych na słońce: na twarzy, dłoniach i dekolcie.



Trzy błędy, które sprawiają, że plamy wracają

Z mojego 20-letniego doświadczenia wiem, iż kobiety rzadko robią „za mało”. Częściej robią coś, co
nieświadomie podtrzymuje problem.


• Odkładają krem z filtrem razem z letnimi sandałami. Promieniowanie UVA dociera do
skóry przez cały rok, także przez chmury i szybę. Rozjaśnianie plam bez ochrony
przypomina wycieranie podłogi przy otwartym kranie.
• Szukają efektu w dwa tygodnie. Naskórek odnawia się w swoim rytmie, a z wiekiem ten
rytm zwalnia. Pierwsze zmiany zwykle widać po kilku tygodniach regularnego stosowania,
a wyraźną różnicę po dwóch, trzech miesiącach.
• Atakują plamy zbyt agresywnie. Mocne peelingi robione w domu na własną rękę mogą
podrażnić skórę, a podrażnienie to prosta droga do kolejnych przebarwień, tym razem
pozapalnych.


*Warto zapamiętać! Przebarwienia nie lubią pośpiechu. Lubią regularność, ochronę i
składniki, które pracują spokojnie, ale konsekwentnie.


No dobrze, ale jak mądrze rozjaśniać przebarwienia w domu?
W pielęgnacji przebarwień chodzi o dwie rzeczy jednocześnie: rozjaśnić to, co już jest, i nie
pozwolić powstać nowym plamom. Najlepiej sprawdzają się składniki, które działają na
enzym zwany tyrozynazą. To on uruchamia produkcję melaniny. Kiedy go „wyciszymy”,
skóra przestaje tworzyć nadmiar barwnika.


Do takich składników należą między innymi:
• pterostilben, bardziej stabilny „kuzyn” resweratrolu, silny antyoksydant o działaniu
rozjaśniającym,
• ekstrakt z lukrecji, który hamuje tyrozynazę i pomaga wyrównać koloryt,
• alfa-arbutyna i niacynamid, które wspierają jednolity koloryt skóry,
• witamina A w łagodnej formie, która wygładza naskórek i wspiera jego odnowę,
• zielona herbata, koi i chroni skórę przed stresem oksydacyjnym.


Właśnie z tych składników powstał nasz krem dodający blasku o działaniu
depigmentującym. Jego sercem jest opatentowany kompleks pTeroWhite, a formuła łączy
działanie rozjaśniające z odżywieniem skóry dojrzałej, bo z doświadczenia wiem, iż przebarwienia
rzadko przychodzą same. Niestety... Najczęściej towarzyszy im utrata jędrności i blasku. Wiele
naszych klientek stosuje go wieczorem, a te, które mają więcej czasu rano, także na dzień.

Mój jesienny rytuał na przebarwienia
Nie musi być skomplikowany. Wystarczą cztery kroki, ale robione codziennie.


Rano oczyszczam skórę, nakładam kilka kropli serum z witaminą C, które dodaje blasku i
wzmacnia ochronę antyoksydacyjną, a na koniec krem z filtrem SPF 50. Codziennie, także
w pochmurny dzień (!).


Wieczorem po oczyszczeniu sięgam po krem depigmentujący, który pracuje nad plamami,
kiedy skóra odpoczywa.


I najważniejsze: cierpliwość.


Daj skórze co najmniej osiem tygodni. Zrób zdjęcie w dziennym świetle dziś i drugie za dwa miesiące. Ta różnica często zaskakuje bardziej niż codzienne zerkanie w lustro.


Na koniec
Moja droga, pamiętaj, że przebarwienia nie są oznaką zaniedbania. Są śladem lata, wspomnień,
słońca, które dało nam energię. Nie musimy z nimi walczyć z zaciśniętymi zębami. Wystarczy, że
zaopiekujemy się skórą mądrzej niż do tej pory. Wiele kobiet po przeczytaniu tego artykułu zaczyna
od kremu depigmentującego, bo to on wykonuje główną pracę nad niechcianymi przebarwieniami.


👉 Sprawdź krem dodający blasku o działaniu depigmentującym TUTAJ